Konstruktywna krytyka w sporcie dzieci i młodzieży

Dla dzieci opinia rodziców i trenera jest szczególnie ważna. Jak zatem przekazywać małemu sportowcowi negatywne komunikaty, aby go zmotywować do dalszej pracy? Na ten temat rozmawiamy z psycholog sportu – Sandrą Kalinowską.

Czy krytyka skierowana do młodych zawodników jest potrzebna?

Tak, ale rozumiana jako korygująca informacja zwrotna, wnosząca wiedzę dla zawodnika. Jest potrzebna. Jest elementem treningu, nauki i wyciągania wniosków. Służy też temu aby zawodnik miał realny obraz siebie, swoich umiejętności, mógł korygować swoje działania oraz miał świadomość, w jakim miejscu się znajduje. Korygująca informacja zwrotna daje sportowcowi wiedzę co poprawiać, zrobić inaczej i gdzie szukać rezerw.

Dziecko jednak w dużej mierze buduje obraz siebie na podstawie komunikatów ze strony dorosłych … Jak to pogodzić?

Można powiedzieć, że wszyscy budujemy poczucie własnej wartości na podstawie takich przesłanek, jak własna samoobserwacja oraz informacje płynące z zewnątrz, w tym od innych ludzi. Ani my – dorośli – a tym bardziej dzieci, nie mamy czasami wystarczająco skutecznego filtra, który pozwalałby nam na selekcję tych napływających ocen, pochwał i krytyk. A jeśli mówimy o krytyce, to warto się zastanawiać nad kontekstem negatywnych komunikatów. Czy ta osoba ma podstawy, żeby mówić to, co nam mówi? Czy zna kontekst? Czy jest dla nas ważna? Czy ta informacja służy naszemu dobru i wzrostowi? Czy jednak wynika tylko z emocji lub niepełnej wiedzy, czy po prostu braku umiejętności interpersonalnych rozmówcy? To co słyszymy, często zapada w naszej głowie, czy chcemy tego, czy nie. Z wiekiem uczymy się selekcjonować te informacje i nie przyjmujemy wszystkiego „w ciemno”. Im dziecko młodsze, tym ten filtr jest słabszy. Dlatego w wieku dziecięcym nieprzemyślana krytyka może przynieść negatywny skutek.

Czym to może skutkować?

Krytyka, zwłaszcza jeśli jest uogólniona i nakierowana na człowieka a nie konkretny element wykonania zadnia, może skutkować obniżonym poziomem samooceny oraz brakiem stabilności w samoocenie. Ciągła krytyka powoduje gorszy obraz samego siebie nie tylko w sporcie ale ogólnie – w życiu. Taki człowiek nie myśli już tylko o sobie w kategoriach np.: kiepskiego piłkarza ale również kiepskiego, np.: syna czy ucznia. Może szybciej się poddawać, podejmować mniej wymagające cele sportowe i poza sportowe. W końcu może przedwcześnie zrezygnować ze sportu w ogóle. Z drugiej jednak strony nie dajmy się zwariować. Nie uchronimy dzieci ani przed negatywną informacją zwrotną, ani przed złą krytyką. Na pewno warto uczyć dziecko, aby broniło się przed tą krytyką, którą uważa za niesłuszną, Aby wytworzyło w sobie ten wspomniany wcześniej filtr, dzięki któremu nie będzie przyjmowało wszystkiego do siebie tak bezkrytycznie.

Czy kilkulatek jest w stanie przyjmować lekcję krytyki wobec siebie?

Tak, chociaż to bardzo trudne. Warto się zastanowić, po co tą informację chcemy przekazać. Powinno nam przyświecać wyłącznie dobro dziecka, a nie spełnianie naszych potrzeb. Dlatego musimy określić cel krytyki. Jeśli mamy do czynienia z rekreacją, lekcją WF-u, to najważniejsza jest radość i bezpieczeństwo uprawianego sportu. Wtedy krytyka będzie miała inny wymiar, niż u zawodnika z marzeniami o sukcesach na arenach sportowych. Jeśli powiemy dziecku „powinieneś inaczej wykonywać to ćwiczenie, bo możesz sobie zrobić krzywdę”, brzmi inaczej niż ”beznadziejnie biegasz”. To zupełnie odmienny rodzaj informacji, który jest raczej pozytywnie przyjmowany przez dzieci.

W takim razie jak krytykować? Jak przekazywać informację w sposób konstruktywny?

Na początku ustalmy cel, w jakim chcemy przekazać informację zwrotną. Czy ta krytyka w danym momencie jest rzeczywiście potrzebna? Czy przekazując ją, przyświeca nam chęć rozwoju tej osoby? Co chcemy osiągnąć? Jeśli chcemy, żeby zawodnik zwiększył samoświadomość, miał większą wiedzę o sobie, to warto informować go w taki sposób, aby to dobre nastawienie było zauważalne poprzez naszą minę, gesty. Jeśli nasza mowa ciała mówi „chce Ci to przekazać, bo zależy mi na Tobie, chcę żebyś to wiedział i rozwijał się”, to budujemy atmosferę partnerstwa, szczerości, a w takim klimacie łatwiej przyjąć różne informacje, nawet te niewygodne nie brzmią jak atak czy agresja.

Warto przekazać krytykę konkretnie. Aby lepiej zrozumieć schemat konstruktywnej krytyki, pomocna będzie zasada FUKO. Nazwa pochodzi od wyrazów: fakty, uczucia, konsekwencje, oczekiwania. Zgodnie z tą zasadą informujemy drugiego człowieka o tym, co widzimy, nie używając tak naprawdę krytycznych komunikatów. Dla przykładu „widzę, że przy uderzeniach z forehandu robisz większy zamach, w wyniku czego spóźniasz uderzenie”. W ten sposób opisujemy fakty i jednocześnie wskazujemy konsekwencje błędnego działania. To daje nam szansę również, aby na bieżąco określić nasze oczekiwania „spróbuj to zmienić, a zobaczysz, że będzie dużo lepiej”.

Wielu rodzicom ciężko jest znieść moment, w którym trener krytykuje ich dziecko. Jak mogą się w takiej sytuacji zachować? Szczególnie wtedy, gdy nie zgadzają się z trenerem.

Rozmawiać, systematycznie budować relację między trenerem, rodzicami i zawodnikami. Dobrą praktyką, są regularne spotkania w klubie. Przy takich rozmowach na samym początku warto określić jasny podział ról, sposób i styl pracy. Jednym z zadań trenera jest przekazywanie informacji zwrotnych o postępach zawodnika. Dlatego nie ma się co obrażać na trenerów, a raczej edukować ich, w jaki sposób powinni to robić, jeśli robią to niewłaściwie. I tu jest rola psychologów sportu.

Wracając do rodziców. Jeśli trudno im przyjąć krytykę trenera, warto nie zostawiać tego, aż emocje się nawarstwią. Jeśli jest dobrze zbudowana relacja i atmosfera w klubie, będzie czas i miejsce na rozmowę czy nawet polemikę z trenerem, po meczu czy przy następnym treningu. Jeśli nie dopytamy, będziemy się frustrować, przenosić negatywne emocje na dziecko, zamiast poznać argumenty trenera. Starajmy się nie nastawiać ani siebie ani dziecka przeciwko trenerowi, mówię o tym bo takie sytuacje niestety widziałam. Pamiętajmy, że to nie chodzi o nas i nasze ambicje a o radość ze sportu i dobrą grę dziecka.

Jeśli widzimy natomiast, że nasze dziecko cierpi z powodu krytyki pokażmy swoje wsparcie, możemy powiedzieć „widzę, że jest ci smutno po tym, co powiedział trener, jak ty to widzisz? Zdarza się, że dziecko tak naprawdę zgadza się z opinią trenera. Ma też pomysł i wskazówki na poprawienie danego elementu a potrzebuje jedynie wyrazić swoje emocje, „przetrawić” krytykę. Pamiętajmy więc o dwóch rzeczach: mamy prawo wymagać od trenera aby komunikował się z nami i dzieckiem z szacunkiem, dawał merytoryczną krytykę oraz to, że w tej sytuacji to dobro dziecko powinno być nadrzędne.

A co robić, gdy dziecko nie chce w ogóle słuchać od nas krytyki?

Nie uszczęśliwiać na siłę naszymi radami. Najlepiej krótko przystępnie, w przyjaznej formie przedstawić swoje zdanie. Często problem leży w nas, dorosłych. Słowa krytyki, którymi się posługujemy, są zbyt ogólne, zbyt często powtarzane. Szczególnie trudne do zaakceptowania są tzw. wielkie kwantyfikatory, czyli „ty zawsze się spóźniasz”, „ty nigdy nie robisz tego co mówię”. Takie komunikaty powodują, że dziecko przestaje nas słuchać, buduje tamę, odcina się i chce bronić a nie przyjmować czegokolwiek.

Ostatnio wizytowałam na meczu piłkarskim 11-latków i zauważyłam sytuację, w której jeden z przegranych chłopców płakał, a tata przy nim na bieżąco komentował błędy. Miałam wrażenie, że do dziecka to w ogóle nie trafiało…

To się zdarza niestety dosyć często. Pamiętajmy, że w dużych emocjach nie mamy racjonalnego obrazu tego co się dzieje i nie przetwarzamy tak jak zwykle napływających informacji. Warto wprowadzić zasadę, aby omawiać zawody dopiero po jakimś czasie, niekoniecznie w samochodzie od razu w drodze powrotnej. Najpierw wesprzyjmy dziecko w radzeniu sobie z emocjami, dajmy miejsce i przestrzeń tym emocjom a potem możemy merytorycznie rozmawiać. Zapytajmy dziecko wprost jak będzie dla niego najlepiej. Z drugiej strony rozumiem opisaną sytuację pod kątem tego, że wspomniany tata, pewnie był bardzo zaangażowany w sport swojego dziecka i też przeżywał duże emocje. Sam ten fakt jest czymś pozytywnym, bo o to też nam chodzi aby rodzice przeżywali zawody ze swoimi dziećmi.

Chodzi natomiast o to, aby pamiętać, że główną rolą rodzica jest wspierać, dopytać, a rolą trenera uczyć, dawać wskazówki. Kiedy więc, chcemy omówić błędy z dzieckiem opanujmy sami emocje, wybierzmy dobry moment – w pozytywnym nastroju dużo bardziej prawdopodobne jest przyjęcie takiej wiadomości, przemyślmy co chcemy przekazać i powiedzmy to jasno i konkretnie. Mówmy o konkretnym elemencie a nie umiejętnościach dziecka w ogóle. Dajmy wybór, możliwość dyskusji z naszą sugestią. Poznamy wtedy zdanie dziecka, mówiąc np.: „Wiesz co, myślę, że jakbyś zadbał o prosty wyrzut przy serwisie, to poprawiłbyś całe uderzenie. Może poćwicz to bez rakiety ? co o tym sądzisz?”

Czy warto krytykę równoważyć pochwałami?

Na pewno warto przekazywać wiedzę zarówno o mocnych i słabych stronach. Mówi się czasami o metodzie 4:1, że takie proporcje są najlepsze. Czyli cztery pochwały i jedna rzecz do zmiany. Pamiętajmy, że jeśli dostalibyśmy za dużo krytyki naraz to też poznawczo byśmy nie przyjęli tego, nie zapamiętali tego. Przytłoczyłoby nas. Dlatego warto zmiany wprowadzać stopniowo. Istotne jest też, to o czym wspominałam, że korygującą informacje zwrotną łatwiej przyjmujemy będąc w dobrym nastroju. Dlatego warto równoważyć krytykę pochwałami. Aby utrzymać pozytywną i realną samoocenę potrzebujemy potwierdzenia naszych mocnych stron. Czasami wręcz błędy są oczywiste a dobre rzeczy umykają zawodnikom. Dlatego warto chwalić!

Czy oceniając grę zawodnika, możemy porównywać go do kolegi z drużyny?

Ciężko jest uniknąć jakichkolwiek porównań. Tu również zadajmy sobie pytanie po co porównujemy. Jeśli nasza intencją jest, aby zawodnik nauczył się czegoś od swojej koleżanki czy kolegi, to świetnie. Pozostaje jeszcze kwestia przekazania tej informacji. Pokazywanie wzorców jest dobre, bo od innych osób możemy się przecież uczyć. Młody zawodnik dowiaduje się wtedy, co może wziąć dla siebie od tego drugiego zawodnika, żeby być coraz lepszym.

Wiele też zależy od wieku dziecka, atmosfery, relacji w drużynie. Jeśli obawiamy się, że możemy wprowadzić niezdrową rywalizację przez to porównanie, to zastanówmy się może nad wykorzystaniem idoli sportowych naszych młodych zawodników. Przecież ci idole pojawiają się naturalnie w rozmowach między dziećmi. Ja często proszę na zajęciach aby zawodnicy opisali typowy dzień z życia swojego idola. Jak on /ona trenuje, jak się zachowuje i wtedy rozmawiamy o tym. Nie możemy tu mówić o porównywaniu wyników czy samych umiejętności ale raczej drogi dojścia do tych celów sportowych. Ilu zawodników tyle dróg do sukcesu!

Rozmawiała Iwona Ludwinek-Zarzeka

Sandra Kalinowska – s.kalinowska@topwyszkoleni.pl. Psycholog sportu, Absolwentka studiów podyplomowych „Psychologia sportu pozytywnego” SWPS Sopot. Pasjonatka tenisa oraz rolek. www.topwyszkoleni.pl

Dyskusja: